środa, 20 listopada 2013

Rozdział dziesiąty. Zwycięzca, zwycięzca, przegrany.



Motory śmigały tak szybko, że nie potrafiłam rozróżnić pojedynczych osób jeżdżących na nich. Wiedziałam tylko, że chłopak w czarnym kasku i niebieskiej bluzie to Niall, a motor z wymalowanymi zielonymi płomieniami należał do Lou’ego.
Victoria i Michelle odnalazły mnie przy linii mety, gdzie czekałam na wyniki wyścigu. Przyszły i od razu zaczęły wypytywać mnie o rozmowę z Niallem, a gdy dowiedziały się o wszystkim, trudno było mi je uspokoić.
Wszystko co działo się na trasie wyścigu wyglądało naprawdę poważnie. Kierowcy pochyleni nad swoimi maszynami, by nabrać więcej prędkości, tłum wykrzykujący czyjeś imiona, opony poukładane wokół drogi, by pokierować uczestników. Zauważyłam, że wśród ludzi zebranych wokół nas znajdowały się dwie grupki. Jedna kibicowała Niallowi i jego kumplom, a druga jakiemuś Gregowi.
W pewnym momencie widok zasłoniło mi dwóch chłopaków, którzy wepchnęli się przed nas do pierwszego rzędu. Już miałam znacząco odchrząknąć, gdy rozpoznałam wśród nich kolegów Nialla.
- Słyszałeś, że Niall wygrał zakład? – Wysoki chłopak o kręconych włosach zagadnął mulata, który stał koło niego. Ten popatrzył się na niego zaskoczony.
- Jaki zakład?
- Pamiętasz jak kilka tygodni temu założył się z Louis’m, że wyrwie te dziewczynę, którą widzieliśmy w klubie? – wyszeptał konspiracyjnie loczek. Niestety, stałam za nimi i mimowolnie wszystko słyszałam. Spojrzałam na dziewczyny, Michelle wydawała się zafascynowana wyścigiem, ale Victoria posłała mi niepewne spojrzenie i przyjrzała się chłopakom przed nami.
- Ah, tak. To z nią się dzisiaj całował? – Mulat zerknął na kolegę, który pokiwał głową potwierdzająco. W oczach zebrały mi się łzy. A więc to wszystko, co robił Niall… to był tylko zakład?
Przełknęłam ślinę i spuściłam zaszklone oczy. Poczułam jak Victoria łapię mnie za rękę i ściska pocieszająco. W tym samym momencie przez metę przejechał zwycięzca, ale nawet nie zadałam sobie trudu, by sprawdzić kto nim jest. Wszyscy ludzie wokół nas zaczęli skakać i wrzeszczeć z radości. Chciałam zniknąć z tego miejsca. Chciałam wyparować.
Szybko starłam pojedynczą łzę, która spłynęła mi po policzku. Jak mogłam być tak głupia?! Jak mogłam uwierzyć, że mogę się naprawdę komukolwiek podobać? Dlaczego nie widziałam od początku, że Niall tylko ze mną gra? Czy te uśmieszki, te rozbawione spojrzenia, żarty, nic mi nie mówiły? Naprawdę byłam aż tak ślepa?!
A może desperacja przysłoniła mi oczywistą prawdę? Tak bardzo chciałam być kochaną, że w końcu zmyśliłam sobie coś, czego tak naprawdę nigdy nie było. Czy przypadkiem to nie tego tak bardzo się bałam, patrząc w oczy Nialla?
Wycofałyśmy się z tłumu. Dzielnie wstrzymywałam łzy, chociaż oczy piekły mnie niemiłosiernie. Ktoś krzyknął coś o naszych tyłkach mijając nas, ale został zgaszony przez ciętą ripostę Michelle i odszedł z obrażoną minął.
- Hej! Żuczku! – usłyszałam Jego głos i wzdrygnęłam się. Chociaż czułam, że Victoria ciągnie mnie do przodu, zatrzymałam się i obróciłam w miejscu, żeby stanąć twarzą w twarz z Niallem.
- Nie mów tak do mnie – powiedziałam znacznie ciszej, niż planowałam to zrobić w mojej głowie. Niall stanął przede mną z uśmiechem zwycięzcy.
- Pamiętasz o naszej umowie? Wygrałem…
- A co? Znowu się z kimś założyłeś? – warknęłam, tym razem wkładając całą swoją energię w napompowanie tych słów największą dawką jadu jaką miałam w zanadrzu. – A może tym razem postanowiłeś pójść odrobinę dalej, co? Może tym razem chcesz mnie przelecieć dla zakładu?!
Z każdym słowem krzyczałam coraz głośniej, aż w końcu wszyscy ludzie zebrani wokół nas zaczęli nam się przyglądać z zainteresowaniem. Niall stał jak sparaliżowany, a gdy dotarł do niego sens moich słów popatrzył na mnie z czystym przerażeniem w oczach. Michelle i Victoria stanęły za mną i prosiły mnie cicho, żebyśmy wracały już do domu, ale mnie ograną bojowy nastrój. Miałam ochotę wrzeszczeć na Nialla godzinami, wytłumaczyć mu w najmniej przyjemnych słowach, jakie znałam, jakim trzeba być idiotą, żeby zakładać się o takie rzeczy z kumplami. Jak bardzo boli świadomość, że tak naprawdę jest się tylko marionetką w czyjejś grze.
- Ale to nie tak… - zaczął, a ja prychnęłam śmiechem, patrząc się w jego niebieskie oczy, w których nie było już nic z tego pewnego siebie gościa sprzed kilku godzin.
- Co ‘nie tak’? Nie założyłeś się z nikim? – warknęłam.
Niall spuścił oczy na podłogę. Zrobiłam krok do tyłu, co spotkało się z westchnieniem ulgi Michelle i Victorii.
- Przepraszam, ja… - zaczął, ale pokręciłam głową, przerywając mu.
- Jeśli nie masz zamiaru powiedzieć mi teraz, że to wszystko to jakieś jedno, wielkie nieporozumienie, to przykro mi, ale nie mam ochoty cię słuchać – mruknęłam i odwróciłam się, ale momentalnie poczułam palce Nialla oplatające mój łokieć. Victoria posłała mu mrożące krew w żyłach spojrzenie.
- Mam zamiar powiedzieć ci całą prawdę! Proszę cię, daj mi minutę i wszystko ci wytłumaczę – powiedział błagalnym głosem, zaskakując mnie tym tak bardzo, że mimowolnie zwolniłam kroku. Niall Horan prosił mnie o coś?
- Słucham.
- Naprawdę? – Michelle wyglądała na bardziej zaskoczoną od Nialla po moich słowach. Popatrzyłam znacząco na swoje przyjaciółki, modląc się, by nie zadawały żadnych pytań, bo nie znałam na nie odpowiedzi. Po prostu chciałam jeszcze przez kilka sekund posłuchać Nialla, zanim dotrze do mnie jak bardzo mnie ośmieszył, całując mnie przed wszystkimi jego kolegami.
Michelle i Victoria odeszły na kilka kroków z obrażonymi minami, ale wiedziałam, że zrozumieją i nie będą się na mnie długo gniewać. Bądź co bądź były moimi najlepszymi przyjaciółkami.
- Jude… - zaczął Niall. – Naprawdę uważasz, że byłbym do tego zdolny? Pokazywałbym ci moje ulubione miejsca, stał pod twoim domem jak debil? Wszystko dla zakładu…?
- Nie – powiedziałam, a Niall po raz drugi popatrzył się na mnie zaskoczony. Pewnie nie spodziewał się, że tak łatwo ze mną mu pójdzie. – Naprawdę wierzę, że to wszystko robiłeś szczerze i to jest właśnie najgorsze. Nie potrafię stwierdzić, kiedy mówisz prawdę, a kiedy kłamiesz.
- Mówię prawdę! Założyłem się z Louis’m ale całkiem o tym zapomniałem! – Niall podniósł głos, skuliłam się w sobie i spuściłam oczy na swoje stopy. To on miał się teraz kulić przede mną, dlaczego więc znowu czułam się przy nim taka mała?! – Poznałem cię lepiej i chciałem spędzać z tobą więcej czasu… z własnej woli. Lou przypomniał mi o tym idiotycznym zakładzie dzisiaj, tuż przed rozpoczęciem wyścigu.
- Nie lubię kiedy ktoś mnie okłamuję… - wyszeptałam patrząc się na własne buty, bo bałam się, że głos może mi się załamać w każdej chwili.
- Nie chcę cię okłamywać! – powiedział ostro Niall, biorąc moją głowę w obie dłonie i zmuszając mnie, żebym popatrzyła się mu w oczy. Poczułam pojedynczą łzę spływającą po moim policzku. Blondyn popatrzył się na nią przestraszony. – Proszę cię, nie płacz. Nie przeze mnie…
Starł łzę kciukiem i znów posłał mi błagalne spojrzenie.
- Przepraszam, Jude. Przepraszam – wyszeptał, opierając swoje czoło o moje. Chciało mi się płakać, ponieważ część mnie podpowiadała mi, ze blondyn znów tylko sobie ze mną pogrywa, ale ta druga część, znacznie większa i silniejsza, uparcie wmawiała mi, że Niallowi zależy.
Przez dłuższą chwilę staliśmy w milczeniu, złączeni ze sobą czołami, nieruchomi. Patrzyłam jak słone łzy spadają na podłogę pomiędzy nami i nie mogłam zrozumieć, dlaczego wciąż nie powiedziałam mu, żeby mnie zostawił.
- Niall… – odezwałam się w końcu cicho. Chłopak drgnął, ale gdy popatrzyłam się na niego, oczy miał zamknięte, a jego czoło przecinały pojedyncze zmarszczki, jakby właśnie prowadził prywatną walkę z samym sobą w swojej głowię. – Muszę już iść.
Blondyn otworzył oczy i odsunął twarz od mojej na kilka centymetrów.
- Zobaczymy się jeszcze? – zapytał, patrząc się mi w oczy. Zawahałam się.
- Nie. – Odwróciłam wzrok, zbyt tchórzliwa, żeby zmierzyć się z jego spojrzeniem.
- Jude…
- Wygrałeś dzisiaj wyścig, idź świętować to z przyjaciółmi – wyszeptałam, patrząc się na odległy tłum, który zbierał się wokół linii mety. Wszyscy czekali na Nialla, zwycięzcę.
- Co z tego, że wygrałem głupi wyścig, skoro przegrałem coś znacznie ważniejszego – powiedział cicho, starając się złapać moje spojrzenie. Bezskutecznie. – Przyjdź na tamto wzgórze, gdzie zabrałem cię pierwszego dnia, jutro o ósmej. Proszę cię…
Moje mięśnie zadecydowały za mnie. Zanim Niall skończył mówić, złożyłam na jego ustach długi, pożegnalny pocałunek i odeszłam. Odeszłam, bo wiedziałam, że jeśli zostanę, zostanę na zawsze.


_________________________________________

Powiedźcie szczerze: Podobało się?
Bo ja już sama nie wiem, czy to wszystko idzie w dobrym kierunku...

15 komentarzy:

  1. Czy się podobało? Oj i to jak! Bałam się troszkę, że wszystko pójdzie w lekko przerysowanym i słodkim kierunku, ale bardzo pozytywnie mnie zaskoczyłaś.
    Jak ja nienawidzę, gdy faceci zakładają się o dziewczyny. To takie żałosne...
    Widać, że Niall chce coś więcej, ale zastanawiam się, czy na miejscu Jude przyszłabym na to spotkanie. Pewnie nie. Zobaczymy co zrobi. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pytasz czy się podobało?
    To było piękne *_* tylko żal mi Jude. Biedna ;_;
    Jestem wściekła na Niall'a, że to tak wyglądało jakby faktycznie to wszystko robił dla zakładu. Bo nie robił tego dla zakładu, prawda??
    Czekam z niecierpliwością na kolejny genialny jak poprzednie rozdziały - rozdział(masło maślane ;) )
    @NikusiaLove1D

    OdpowiedzUsuń
  3. podobało się? bardzo :) wiem, że czasem trudno uwierzyć w pochwały innych, ale musisz mi zaufać, że piszesz naprawdę cudownie. jasne, zdarzają się jakieś głupie błędy, ale dobrze wiemy, że zdarzają się one każdemu. a co do tego niemiłego komentarza pod poprzednim rozdziałem to... po prostu się nie przejmuj. wiem, że tak łatwo tylko mówić, ale zawsze się znajdzie ktoś kto będzie obrażał wszystko w okół. no bo w sumie ma prawo mu się nie podobać, ale niech swoją krytykę wyrazi kulturalnie i z sensownym wyjaśnieniem. bo samo nie bo nie nic nie znaczy. o kurczę. ale się rozpisałam. :D
    a teraz rozdział... podobało mi się, że zakończyłaś to trochę 'dramatycznie' ;) i aż mi się smutno zrobiło kiedy przeczytałam, że to wszystko był zakład. :( ale wierzę w dobre serce Horan'a i w Jude też wierzę, że pojawi się na wyznaczonym miejscu. albo nie. niech Niall trochę o nią zawalczy skoro mu tak na niej zależy! nawet nie wiesz jaką radość sprawiłaś mi tym rozdziałem. wróciłam umęczona ze szkoły, a tu taka niespodzianka! jest super. :))
    pozdrawiam gorąco!
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  4. Znów wkradło Ci się kilka błędów, literówek ale to nic wielkiego każdemu się zdarza.Rozdział mi się podoba, Fakt, jest trochę dramatycznie, bo przecież nie może być ciągle dobrze. Jednak wciąż mam nadzieję, że Jude pojawi się na umówionym miejscu, lub Niall tak łatwo jej nie odpuści. Czekam z niecierpliwością na kolejny ! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja sama nie wiem, co powiedzieć. Oczywiście rozdział bardzo mi się podobał, chociaż muszę przyznać, że na samym końcu łza zakręciła mi się w oku. A to wszystko przez to, że miałam tą cholerną nadzieję. Kiedy przeczytałam o tym zakładzie, nawet nie byłam zła na Nialla. Przez chwilę tylko może przemknęło mi przez myśl, że jednak to wszystko ciągle jest dla tego durnego zakładu, ale ta myśl szybko wyleciała mi z głowy. Po prostu czułam, że dla Horana ten zakład stał się już całkowicie nieważny. A potem, kiedy Jude zgodziła się z nim porozmawiać, ogarnęła mnie taka nadzieja. Dziewczyę na pewno bardzo to zabolało, w końcu dowiedzieć się o czymś takim jest naprawdę ciężko. Ale po prostu... myślałam, że mu uwierzy. Z jednej strony pewnie dobrze zrobiła, ale mnie może to trochę rozczarowało, dlatego, że ja sama nie byłabym w stanie odejść od Nialla i zostałabym tam z nim. Ale Jude nie została i przyznam, że mnie to zabolało. Znaczy... Rozumiem ją, ale... Nie chciałam, żeby tak to się skończyło, rozumiesz.
    No cóż, teraz pozostała mi tylko nadzieja, że przyjdzie na to spotkanie. Ja bym się nie mogła powstrzymać. I już nie mogę doczekać się, aby dowiedzieć się, co postanowi nasz Żuczek.
    Czekam z nicierpliwością na następny rozdział i oczywiście życzę dużo weny! xx

    Ps: Imię Louis odmienia się po prostu: Louisa, Louisem, Louisie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam opowiadania w takim stylu! *-* Masz świetne pomysły! Ogólnie strasznie się cieszę, że trafiłam na tego bloga :D

    OdpowiedzUsuń
  7. to jest prześwietne. To opowiadanie zabrało mi słowa i nie wiem co mam napisać !!!!? Proszę daj jak najszybciej następny rozdzial ! <333333333 - - - - Marta

    OdpowiedzUsuń
  8. rozdzial pierwsza klasa !! podoba mi się <3 - Paula

    OdpowiedzUsuń
  9. przyznam się bez bicia ze jedna łezkę uroniłam pod koniec ... Niall jest taki..... jcbdwehuibfcddjkcbsweyvfgbchjcbshjcbhygfuirhdsjkcnbshjcvbyehfksjcb .... ahhhhh *_____________* proszę daj następny rozdzial szybko bo ja tu już nie wytrzymam jak nie przeczytam następnego rozdziału :'(( - Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziewczyno podobało się w 100% a nawet więcej !! I oczywiście ze wszystko idzie w dobrym kierunku ! Proszę cie nie przestawaj pisać tego opowiadania jest piękne i genialne, chce wiedzieć zakończenie tego wiec nie przerywaj pisania tylko pisz najdłużej jak się da zycze wielkiej weny !!! <3
    - Goosia

    OdpowiedzUsuń
  11. Cześć, dzisiaj trafiłam na Twojego bloga i muszę powiedzieć, że jestem zachwycona. Poprzednie rozdziały pochłonęłam w zastraszającym tempie, a teraz siedzę i zastanawiam się, co ze sobą zrobić. Masz świetny styl pisania i bardzo lekko się to czyta, pomimo kliku błędów, które udało mi się wyłapać. Nie są one jednak aż tak poważne, by miały zbyt wielki wpływ na klimat opowiadania, który z resztą jest świetny. Potrafisz czarować dziewczyno! Mówię szczerze, rzuciłaś na mnie urok i totalnie oczarowałaś. Powinnam w tej chwili robić masę innych ważnych rzeczy, a siedzę i wgapiam się w monitor nie wiedząc jakich słów użyć, aby wystarczająco dobrze opisać mój zachwyt:) Czy wszystko idzie w dobrym kierunku? Jak najbardziej tak! Nie może być ciągle idealnie, więc cieszę się, że wprowadziłaś trochę dramaturgii. Zastanawiam się teraz, jak postąpi nasza bohaterka, ja szczerze mówiąc na jej miejscu nie zjawiłabym się chyba na spotkaniu. Mam nadzieję, że Jude nie wybaczy Nialler'owi AŻ tak szybko, niech i on trochę pocierpi!
    Ledwo co tutaj przybyłam, ale jestem pewna, że zostanę na dłużej:) Życzę dużych pokładów weny, trzymaj się cieplutko w ten chłodny grudniowy wieczór:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest genialne ;) Czekam na następny rozdział ^^

      Usuń
  12. Napradę chcesz znać moją opinię? Moim zdaniem Niall ją kocha i ten zakład to jedno wilka pomyłka!!!

    OdpowiedzUsuń
  13. Podoba się, bardzo się podoba! Chciałabym, żebyś nie przestała pisać. Jest to zbyt zajebiste aby się skończyło...

    OdpowiedzUsuń