czwartek, 13 lutego 2014

Rozdział szesnasty. Bliżej...



Mieszkanie Nialla składało się z salonu oddzielonego od kuchni wąską wysepką, łazienki i sypialni, do której wchodziło się przez oszklone mleczną szybą, rozsuwane drzwi. Nie było w nim za wiele mebli. Wyłącznie te najbardziej potrzebne, jak kanapa, stół, szafa, wyposażenie kuchenne. Wszystko utrzymane w bardzo minimalistycznym stylu.
Stanęłam w progu i rozejrzałam się. Niall, który przepuścił mnie w drzwiach, złapał mnie teraz za rękę, stojąc za moimi plecami i ścisnął delikatnie moje palce, jak gdyby próbował mnie pocieszyć. Nie rozumiałam dlaczego miałby to robić. Poza tym, że utknęłam z pijanym chłopakiem w kompletnie obcym mi miejscu, sytuacja wydawała się być pod kontrolą.
- Przepraszam – powiedział. Popatrzyłam się na niego i przez chwilę jego wzrok wydawał mi się kompletnie trzeźwy. Ale zaraz Niall czknął, psując cały efekt. Przewróciłam oczami i zrobiłam kilka kroków w kierunku kanapy, która stała na środku salonu.
Zastanawiałam się, jak wrócić do domu przed świtem tak, by mama nie zorientowała się, że wychodziłam. Telefon do jedynej osoby, która mogła mnie odwieść już odpadł, więc musiałam wymyślić coś innego. Nie miałam ze sobą żadnych pieniędzy, więc nie mogłam zadzwonić po taksówkę. Nie znałam również okolicy, więc nie mogłam wrócić na piechotę.
- Przepraszam – powtórzył Niall, wciąż stojąc pod drzwiami. Odwróciłam się w jego stronę, posyłając mu pytające spojrzenie. – Nie chciałem robić ci problemu.
- Nie robisz mi problemu – zapewniłam go, ale on tylko popatrzył się na mnie rozbawiony, bo nigdy nie potrafiłam dobrze kłamać. – Po prostu muszę jakoś wymyślić jak wrócić do domu przed świtem.
- Możesz zostać tutaj – zaproponował, przytrzymując się ściany. Chłodne, czerwcowe powietrze musiało na niego dobrze zadziałać, bo wydawał się myśleć już odrobinę jaśniej, chociaż wciąż miał problemu z utrzymaniem się prosto w jednym miejscu.
- Z rana muszę iść do pracy.
- Pracujesz?
- W restauracji mojego taty…
- Więc napisz mu, że jutro nie możesz przyjść.
Popatrzyłam się na Nialla pobłażliwie. Jak mogłam zwolnić się już drugiego dnia pracy z powodu jakiegoś chłopaka, o którym nigdy nie słyszał? Gdyby to przynajmniej chodziło o którąś z moich przyjaciółek…
- Mam pomysł.
Kilka krótkich wiadomości i już czułam się, jakby wszystkie moje problemy zniknęły.
Pierwsza odpisała mi Victoria:



Odetchnęłam z ulgą. Wiedziałam, że mama odczyta wiadomość dopiero z rana, kiedy wstanie, ale nie zdziwiłam się, kiedy natychmiast otrzymałam odpowiedź od taty:


Kochany, troskliwy i wyrozumiały tatuś. Jak miło…
W czasie, kiedy ja wymieniałam się sms-ami, Niall poszedł pod prysznic i jedyne co słyszałam, to dźwięk kropli wody uderzających o podłogę w kabinie. Usiadłam na kanapie i rozejrzałam się uważnie po pokoju. Przy telewizorze stała fotografia. Jedyna jaką dostrzegałam w całym domu.
Na zdjęciu stał Niall z rodzicami i prawdopodobnie swoim bratem lub kuzynem. Wszyscy uśmiechali się wesoło do aparatu. Blondyn wyglądał tutaj bardzo młodo, więc fotografia prawdopodobnie była zrobiona już kilka lat temu. Ciekawe. Niall tylko raz wspominał mi o swojej rodzinie i było to w starym amfiteatrze, kilka tygodni temu.
Czułam się trochę winna okłamując wszystkich, ale gdy tylko moje myśli przechodziły na temat Nialla, zupełnie zapominałam o całej sprawie. Bałam się, jak będzie wyglądać ta noc. Chciałam po prostu przeczekać na kanapie do rana, po czym wyjść i znaleźć jakąś drogę do domu w dziennym świetle, ale nie wiedziałam, jak zachowa się Niall.
Zimny prysznic zdecydowanie pomógł chłopakowi ochłonąć i kiedy wyszedł z łazienki, ruszył w moim kierunku pewnym krokiem, nie zataczając się, ani nie podpierając o żaden przedmiot po drodze. Uśmiechnął się i usiadł koło mnie.
- Mogę zostać tu do rana? – zapytałam się niepewnie, kiedy sięgnął po moją dłoń.
- Możesz zostać jak długo chcesz – zaśmiał się i splótł nasze palce. Gdybym jeszcze pół godziny temu nie widziała go siedzącego na chodniku przed pubem, pomyślałabym, że jest teraz kompletnie trzeźwy.
Posłałam mu nieśmiały uśmiech. Mimo wszystkiego, co do tej pory przeszliśmy, siedząc w jego mieszkaniu, trzymając go za rękę na jego kanapie, czułam się skrępowana. Była pewna różnica pomiędzy spotykaniem się z nim na zewnątrz, a patrzeniem na niego teraz. Może za bardzo analizowałam wszystko, ale jednocześnie czułam, że w całej tej sytuacji było coś niezwykle intymnego. Coś, czego się nie spodziewałam.
Przez całe swoje życie, nigdy nie improwizowałam. Zawsze działałam z planem, bo dawał mi on poczucie władzy nad swoim życiem, wiedziałam, że mogę nad wszystkim kontrolować. A potem poznałam Nialla i nagle zaczęłam robić rzeczy, które wcześniej całkowicie wychodziły poza moją strefę bezpieczeństwa. Nie dziwię się, że moja mama nie była zadowolona, gdy się z nim spotykałam. Musiałam się okropnie zmienić i nawet nie zorientowałam się, kiedy to się stało.
- Możesz spać na moim łóżku – powiedział Niall, wstając z kanapy i ciągnąc mnie delikatnie za rękę. Pokręciłam głową.
- Nie, dziękuję. Prześpię się na kanapie.
- Nie bądź śmieszna. Nie możesz spać tutaj, jesteś moim gościem.
Chciałam się go zapytać, czy wszystkich swoich gości ciągnie od razu do łóżka, gdy uświadomiłam sobie, że prawdopodobnie była to prawda.
- Przecież nic Ci nie zrobię – zaśmiał się i pociągnął mnie jeszcze raz w górę.
- Nie, Niall. Powiedziałam, że prześpię się tutaj – próbowałam być bardziej stanowcza. Chłopak ściągnął brwi i odetchnął głęboko.
- Jak chcesz – wzruszył ramionami. Uśmiechnęłam się, bo myślałam, że sobie odpuścił, po czym pisnęłam ze strachu, gdy Niall złapał mnie w talii i przerzucił sobie przez ramie, jakbym ważyła tyle co nic.
- Niall! Postaw mnie! – wrzasnęłam, łapiąc się jego koszulki i zaciskając powieki ze strachu.
- Nie krzycz – upomniał mnie rozbawiony. – Co sobie sąsiedzi pomyślą.
- Mam gdzieś co pomyślą sobie twoi sąsiedzi! Masz mnie natychmiast postawić!
Poczułam jak Niall przemieszcza się gdzieś, ale byłam zbyt przestraszona, by otworzyć oczy. Bałam się również przyznać do tego, że wiszenie głową do góry nogami od razu sprawia, że jest mi niedobrze.
- Niall, proszę Cię, postaw mnie na ziemi – załkałam, tracąc nadzieję, że chłopak kiedykolwiek mnie wysłucha. Blondyn zatrzymał się nagle i obcesowo klepnął mnie w tyłek. – Ej! – Oddałam mu tym samym wyciągając rękę i bijąc go po pośladkach. Zaśmiał się głośno i ruszył dalej.
Gdybym nie była wtedy równocześnie zła i przerażona, prawdopodobnie przez myśl przeszłoby mi, że Niall ma całkiem niezły tyłek. Oczywiście, to niczego nie zmieniało. Oczywiście…
- Już – mruknął chłopak i poczułam jak pochyla się, więc jeszcze mocniej złapałam się jego ramienia, żeby nie spaść. – No! Chciałaś przecież wrócić na ziemię! – zaśmiał się. Złapał mnie w talii i odczepił od siebie. Upadłam na coś zaskakująco miękkiego.
Otworzyłam szybko oczy i zobaczyłam, że Niall położył mnie na szerokim łóżku, okrytym białą pościelą. Głowa ciężko opadła mi ze zmęczenia na miękką poduszkę. Wypuściłam głośno powietrze i zamknęłam oczy, po czym zorientowałam się, że mogło wyglądać to odrobinę prowokująco. Popatrzyłam się na jego twarz i zobaczyłam, że przygląda mi się w skupieniu. Tak. Na pewno również dostrzegł walory tej sytuacji.
- Lepiej wrócę do salonu – mruknęłam i zaczęłam podnosić się na łokciach, gdy duża dłoń Nialla przytrzymała mój obojczyk i zmusiła mnie do ponownego położenia się.
- Mogę cię tak nosić w nieskończoność, wiesz? – ostrzegł. Przekręciłam oczami, robiąc głupią minę i opadając na poduszki. Wyglądał na rozbawionego, chociaż z powagą rozejrzał się po pokoju, jak gdyby czegoś szukał.
W końcu podszedł do szafki po jego prawej i wyjął z niej szeroką koszulkę i szorty, po czym rzucił je w moją stronę.
- Masz. To do spania.
- Oh, dzięki – mruknęłam. Kompletnie zapomniałam o piżamie. Popatrzyłam się znacząco na Nialla, ściskając w dłoniach jego ubrania.
- Co? – zapytał, zdezorientowany.
- Nie wyjdziesz? Chcę się przebrać…
- Ah! – zaśmiał się głośno. – Nie krępuj się. – Nie przestawał się na mnie gapić.
- To ja wyjdę – szepnęłam, wstając z łóżka.
- No dobra, dobra. Już sobie idę… - Przekręcił oczami, parodiując mnie. – Ale wiesz, że nie przeszkadzałoby mi, gdybyś chciała się przebierać przy mnie.
- Wiem. – Tym razem to ja spróbowałam sparodiować jego popisową minę i uśmiechnęłam się zawadiacko. Odwzajemnił uśmiech i zamknął za sobą drzwi sypialni.
Szybko przebrałam się w jego rzeczy i wpełzłam pod kołdrę, bo nie wiedziałam, kiedy Niall zamierza wrócić. W duchu łudziłam się, że postanowił oddać mi swoją sypialnie na jedną noc, a sam przespałby się na kanapie w salonie, ale w wypadku tego człowieka było to praktycznie nierealne.
Zgasiłam lampkę, która stała zaświecona przy łóżku i była jedynym źródłem światła w pokoju. Leżałam w ciemnościach przez kilka minut, zwinięta w kłębek na rogu łóżka, gdy usłyszałam jak drzwi do sypialni uchylają się powoli. Nawet nie drgnęłam, kiedy usłyszałam kroki Nialla, chociaż serce tłukło mi się w piersi jak opętane.
Łóżko zaskrzypiało, kiedy się na nim położył. Poczułam jego ciepło tuż obok swoich pleców i z całych sił starałam się ukryć dreszcz, który przebiegł mi po kręgosłupie. Przysunął się bliżej mnie i objął jedną ręką, tak, że leżeliśmy teraz przytuleni jak łyżeczki.
Zaczęłam odmawiać w myślach jakąś modlitwę, by nie skupiać się na bliskości Nialla, ale już po kilku sekundach poczułam jak Niall całuje mnie delikatnie wzdłuż kręgosłupa, biegnąc po mojej szyi do włosów. Zanurzył w nich twarz i zaciągnął się zapachem. Cieszyłam się, ze jest ciemno, bo nie mogłam ukryć uśmiechu, który pojawił się na moich ustach, kiedy usłyszałam jego mruczenie.
- Ładnie pachniesz – szepnął, trącając nosem wgłębienie pod moim uchem. Obróciłam się lekko, chcąc popatrzeć na jego twarz, ale było za ciemno, bym mogła cokolwiek widzieć, więc wyciągnęłam rękę i dotknęłam jego policzka. Odetchnął głęboko.
- Dziękuję – powiedziałam cicho. Niall pochylił się nade mną i pocałował mnie w usta. Jeszcze nigdy mnie tak nie całował. Było coś bardzo romantycznego w jego ruchach, coś, czego brakowało mu wcześniej i chociaż uwielbiałam się z nim całować wcześniej, teraz zapragnęłam, by ten moment trwał i trwał.
Jego dłonie wędrowały po mojej talii. Odważyłam się zrobić coś, o czym marzyłam już od dłuższego czasu. Dotknęłam jego klatki piersiowej i powoli badałam palcami jego skórę. Miał wyjątkowo wymodelowane ciało, które zawsze ukrywał pod luźnymi ciuchami. Mruknął cicho, kiedy przejechałam dłonią tuż nad linią jego bokserek.
Niall powoli zaczął podnosić moją koszulkę i nagle ogarnął mnie paniczny strach. Przerwałam pieszczoty i zastygłam jak kamień, odsuwając się najpierw od niego na kilka centymetrów.
- Co się stało? – zapytał się mnie Niall, zaalarmowany.
- Nic.
- Pamiętasz, jak mówiłem ci, co mnie najbardziej wkurza w dziewczynach? – zapytał odrobinę rozbawiony, ale również zirytowany.
- Po prostu nie lubię, kiedy ktoś dotyka mojego brzucha – wyjaśniłam po chwili wahania.
- Jude, jestem pewien, że twój brzuch jest świetny. Tak jak i reszta twojego ciała.
Oparłam się pokusie by posłać mu rozbawione spojrzenie. Nie chciałam mówić mu o bliźnie, która ciągnęła mi się od pępka do lewej piersi. Nikt oprócz mnie i moich rodziców o niej nie wiedział. Stara, paskudna pamiątka po wypadku z dzieciństwa.
- Jude? – Odgarnął moje włosy z czoła. Potrząsnęłam głową i odwróciłam się od niego. Ponownie leżeliśmy przytuleni do siebie na łyżeczki bez słowa, aż w końcu zasnęłam, podczas gdy Niall nucił coś, kreśląc nosem linie po moich plecach.


_____________________________________

Czytam - Komentuję
 Doceniam wszystkie opinie, a najbardziej te, które mają więcej niż dwa zdania pojedynczo złożone ;)
Tak poważnie - zależy mi, żeby znać wasze zdanie na temat mojego opowiadania. Proszę, nie szczędźcie klawiatur! :D

20 komentarzy:

  1. Nie wiem jakiej długości będzie ten komentarz, ale obiecuję że więcej niż dwa zdania!
    Zaczęłam czytać Twojego bloga stosunkowo niedawno. Na początku może nie byłam do niego jakoś bardzo przekonana, ale stwierdziłam że historia nie jest jakoś strasznie banalna i dam mu jeszczę szansę.
    Będąc szczerą nie wiem jeszcze czy dobrze zrobiłam, ale zaczynam się powoli wciągać w tą historię. Może czasami wydaję mi się że wszystko się dzieje jakoś szybko, ale wydaję mi się to w większości opowiadań i możliwe, że to tylko złudzenia. :)
    Rozdziały może mogłyby być dłuższe, ale sama bardzo dobrze wiem jak ciężko jest napisać coś dłuższego, więc tego się nie będę czepiać. Zdecydowanie znam blogi gdzie rozdziały są o wiele krótsze, a autorki zdecydowanie powinny podszkolić jeszcze swoje umiejętności pisania. A o Tobie akurat tego nie mogę powiedzieć.
    Opowiadanie czyta się lekko, co jest dużym plusem. Jestem ciekawa jak rozwiniesz dalej fabułę. Na pewno jeszcze tu wpadnę. Zdecydowanie muszę się przekonać czy było warto dać szansę i wracać na bloga.
    Na koniec muszę jeszcze powiedzieć, że podoba mi się wygląd bloga. Jest niby taki prosty, ale bardzo ładny.

    Pozdrawiam.
    Patricia.

    http://theway-i-feel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Achhh... Jak chcesz coś więcej niż 2 zdania to masz... ;p Hmm... czytam twojego bloga od dość długiego czasu i muszę przyznać, że każdy kolejny rozdział jest coraz lepszy! Opowiadanie niesamowicie wciągające, zawsze poprawia mi humor. Podoba mi się to, że jest tak wiele fanfiction, a twoje jest zupełnie inne, co czyni je wyjątkowe. Oczywiście, jest wiele opowiadań z fabułą w stylu chłopcy jako motocykliści,itp. ale twoje ma w sobie coś wciągającego, niezwykłego... Bardzo fajnie opisujesz emocje i uczucia, co bardzo mi się podoba! Również podoba mi się podoba pomysł z imieniem Jude, jako piosenka The Beatles! Bardzo oryginalne, czyli kolejny pozytyw! Nie wiem co jeszcze napisać... Cudowne opowiadanie, nic dodać, nic ująć! :) Trzymaj się! xx

    OdpowiedzUsuń
  3. Akcja jest! odczucia fajnie piszesz i ciekawie już nie moge sie doczekać następnej części

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny rozdział ;) Ale co ja mam ci takiego długiego napisać? ;) Apropos właśnie muszę oszczędzać na klawiaturze, bo coś dziko wariuje :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Komentarz nie bEdzi długi bo piszę na telefonie... Wybacz że nie będzie długi tak jak byś chciała ale co więcej napisać niż to że jest cudowny!! Bardzo się ucieszyłam gdy zobaczyłam że jest nowy rozdział a teraz cieszę się jeszcze bardziej bo nie dość że w ogóle dzisiaj się pojawił i poprawił mi chumor to jest świetny! (przepraszam za błEdy ale jak już wspominałam piszę na telefonie ) xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytam - komentuję.
    Czytam więc skomentuje: C U D O ♥
    Kocham twoje opowiadanie i muszę się przyznać, że jest ono na moim pasku/ w zakładkach i codziennie sprawdzam czy dodałaś coś nowego <3
    Mam nadzieję, że czujesz się lepiej i wracasz do zdrowia ♥
    Jeszcze raz, rozdział świetny :) xxx

    OdpowiedzUsuń
  7. Aww, jeszcze chwila i by do "tego" doszło ... ;D Uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam Cię i twoje opowiadanie *.*Piszesz genialnie!!
    Ja również mam nadzieję, że zdrowiejesz ;)
    Pozdrowionka i weny życzę ;* xoxoxo

    OdpowiedzUsuń
  8. rozwalił mnie tata Jude. :D
    postanowiłam przeczytać Twoje opowiadanie od początku i je skomentować.
    bardzo je lubię i ma coś takiego w sobie, że mam ochotę czytać je w kółko.
    baaardzo podobał mi się fragment w anfiteatrze i lubię nieśmiałość Jude, jest urocza.
    no i nasz Niall, niezastąpiony! ;)
    uwielbiam też przyjaciółki Jude, są genialne. :D
    no pięknie się dzieje! ale dobrze, że Żuczek przerwał TO w odpowiednim momencie.
    z niecierpliwością czekam na następny rozdział!
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
  9. taki uroczy i słodki rozdział :) świetnie się to wszystko czyta. powodzenia w pisaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Taka Jude, to normalnie mistrz. haha Nie wiem dlaczego, ale naprawdę mnie rozbawił. Cóż nic na to nie poradzę. Oh, Niall wytrzeźwiał i stał się naprawdę, cholernie słodki! Szkoda tylko, że Jude ma bliznę i "fobię" przed dotykaniem po brzuchu. Motyw już bardzo znany, ale co zrobić. Tak czy tak cieszę się, że Niall uszanował jej zdanie. to wiele znaczy. Pozdrawiam!:)x

    OdpowiedzUsuń
  11. Wow rozdział niesamowity, zresztą jaj zwykle, jesteś niesamowita <3 niecierpliwie czekam na kolejny rozdział. Proszę, dodaj jak najszybciej
    xx

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam tą historię. Bardzo się cieszę, że akcja pod koniec rozdziału nie rozwinęła się za bardzo. Wydaje mi się, że wtedy działoby się wszystko za szybko.
    Charakter i zachowanie Nialla jest takie jakie miałby mój ideał chłopaka.

    ~Flivver

    OdpowiedzUsuń
  13. Kurde, długo sie zastanawiałam co tu wpisać aby oddało w pełni to co czuje jak czytam tego bloga... Kobieto! Skąd taki pomysł na bloga? W swoim życiu przeczytałam juz sporo ff o 1D i nadal czytam (ze szczególnym uwielbieniem te o Niall'u ;D ) i musze Ci pow, że Twój stoi napewno na podium:) Uwielbiam, tą mroczną wersję blondaska. Jeśli wreszcie odnajde słowa jak opisać swoje emocje - na pewno podziele się tym w komentarzu na nast poście ;-) życzę długiej i dużej weny!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Trochę krótki ale świetnyy ♥

    OdpowiedzUsuń
  15. Przepraszam to nie będzie długi komentarz, bo jestem na telefonie. CO JA PISZE? PRZECIEŻ MNIE TO NIE USPRAWIEDLIWIA. !
    Rozdział i fabuła..... CUD, MIÓD I ORZESZKI ! *-*
    Niall... Ehnn.... Zmienia się. .. I to na lepsze. Nie naciska. Idealnie. Szkoda, że nie było sceny +18. Ale wierzę, że masz plan i chce żebyś się to trzymała.
    Piszesz świetnie masz dar. Nie mogę doczekać się następnego. Życzę weny / K.J.

    OdpowiedzUsuń
  16. Super! Przeczytałam wszystkie rozdziały od początku. Szczerze mówiąc - nie wiem co napisać. To jest wspaniałe ! Szkoda, że nie było 18+....ale Niall nie naciska i jest git . <3 Jak najszybciej dodaj następny rozdział, proszę! 3

    OdpowiedzUsuń